Dołącz do nas

Body Challenge

Aleksiej Miszin: Jestem zapaśnikiem, walka to moje życie

7 listopada 2017 r. w łódzkiej Atlas Arenie zadebiutował Aleksiej Miszin. Mistrz olimpijski z Aten w PWPW KLZ reprezentuje barwy AZ SUPRA BROKERS Wrocław. Specjalnie dla sympatyków PWPW KLZ przedstawiamy rozmowę z rosyjskim „carem zapaśniczej maty”.

 

Jak wielki mistrz ocenia atmosferę zapaśniczego widowiska, jakim jest mecz PWPW KLZ?

Serdecznie witam wszystkich sympatyków zapasów w Polsce. Muszę Wam pogratulować i jednocześnie zazdroszczę, że my nie wpadliśmy na pomysł  połączenia trzech różnych stylów zapaśniczych. Będąc zawodnikiem, wielokrotnie uczestniczyłem w meczach drużynowych. Atmosfera meczu zawsze jest gorąca. Tak też jest i w PWPW KLZ. Nie oglądałem wielu meczów Waszej ligi, dlatego do końca nie mogę oceniać całościowej atmosfery. Ten w Łodzi bardzo mi się podobał – publiczność reagowała na walki, był świetny doping, widać było wielkie zaangażowanie organizatorów. Cała oprawa meczu naprawdę zrobiła na mnie wrażenie.

W Twojej ocenie jako zawodnika, czy formuła ligi PWPW KLZ, czyli połączenie trzech zapaśniczych stylów w jednej drużynie, to dobry pomysł?

Muszę przyznać, że takie mecze to naprawdę rewelacyjny sposób na promocję naszego sportu. Kibic, uczestnicząc w meczu, poznaje całościowo zapasy – bogactwo technik i różnice pomiędzy stylami. Walka w drużynie, a także z przedstawicielami stylu wolnego i zapasy kobiet to dla mnie osobiście nowe doświadczenie. Przyznaję, że w mojej drużynie (AZ SUPRA BROKERS Wrocław) wszyscy mocno się wspieramy.

Jakie są Twoje plany sportowe na przyszłość? Czy chciałbyś jeszcze walczyć na igrzyskach olimpijskich w Tokio?

W przyszłym sezonie chciałbym zaliczyć udany występ w mistrzostwach Rosji i w turnieju im. Iwana Poddubnego. W swoich planach widzę jeszcze szansę, by rywalizować o start w mistrzostwach Europy w 2019 roku. Start w igrzyskach olimpijskich w Tokio to dla mnie jeszcze temat odległy. Nie odczuwam wielkiej presji, by jeszcze powalczyć w Tokio. Jestem zapaśnikiem, walka to moje życie, więc nie powiem też, że rezygnuję definitywnie z rywalizacji o Tokio 2020.

Twój debiut w PWPW KLZ to zwycięstwo w pierwszej walce. Proszę o Twoją ocenę tej walki.

Obecnie jestem w takim okresie, kiedy nie trenuję zbyt intensywnie. To raczej zwykła aktywność, by utrzymać odpowiednią formę, to bardziej roztrenowanie. Powoli jednak wracam na wyższy pułap aktywności. Potrzebowałem walk w tym czasie, dlatego bardzo ucieszyła mnie propozycja uczestnictwa w PWPW KLZ. W meczu z zawodnikiem gospodarzy zgodnie z moim planem było „przewalczyć” cały pojedynek, by poczuć swój poziom i rytm walki. To była dobra walka. Zaryzykowałem odwrotny pas w końcówce walki, chociaż zdawałem sobie sprawę, że nie muszę tego robić. Walki w PWPW KLZ pomagają mi właśnie w określeniu, na co mnie stać w danym momencie treningu. Podziękowania dla mojego rywala za ten pojedynek.

Twój rywal to wielki talent. Krzysztof Niklas ma w swoim dorobku sportowym tytuł Mistrza Świata Kadetów.

Nie wiedziałem o tym. Czułem jednak, że rywalizuję z zawodnikiem, który wie, o co chodzi w zapaśniczej walce. Życzę Krzysztofowi jak największych sukcesów i serdecznie pozdrawiam.

Skoro już rozmawiamy o młodości w zapasach, jak rozpoczęła się Twoja zapaśnicza kariera?

Na treningu zapaśniczym pojawiłem się w wieku 9 lat. W mojej miejscowości nie było dużego wyboru  zajęć sportowych. Na piłkę nożną nie czułem specjalnej ochoty. Poszedłem na trening zapaśników i już po pierwszym spotkaniu wiedziałem, że to moje miejsce, że to mój sport. W mojej grupie trenowało około 30–40 osób. Na treningach trzeba było uważać, by nie spaść na innych ćwiczących. To była dobra szkoła zapasów. Z naszego klubu wyszło wielu znakomitych zapaśników. Nie pamiętam, w którym to było dokładnie roku, ale na mistrzostwach Rosji w kategorii 66 kg pierwszych sześciu zawodników było z mojego klubu.

Twoja żona jest złotą medalistką olimpijską w szermierce (drużyna) i dwukrotnie zdobyła tytuł wicemistrzyni olimpijskiej indywidualnie (pięciokrotna mistrzyni świata i siedmiokrotna mistrzyni Europy). Jak dajecie sobie radę z obowiązkami rodzicielskimi? Życie elity sportowej to ciągłe wyjazdy, zawody, zgrupowania.

Tak, nasze życie do pewnego momentu podporządkowane było naszej karierze sportowej. Mamy dwoje dzieci. Oleg ma już 4 lata, a w październiku urodziła nam się córka. Bywało naprawdę ciężko. Nasza rodzina zawsze nam pomagała i mocno wspierała w opiece nad synem. Obecnie Sofja poświęciła się już całkowicie wychowywaniu dzieci. W sporcie osiągnęła już wszystko i teraz spełnia się w roli mamy. Ja jeszcze mam możliwość spokojnego trenowania.

Wasz syn ma 4 lata. Czy Wy, wybitni sportowcy, chcielibyście, by poszedł w Wasze ślady i został sportowcem?

Oczywiście, że chcielibyśmy, ale to jego życie, a my będziemy wspierać syna w jego wyborach i nie muszą to być sportowe wybory. Do niedawna żona zabierała go na treningi szermierzy. Zauważyliśmy, co mnie niesamowicie cieszy, że jego ciągnie na matę, do przewracania, mocowania. Przyznaję, że ukrywam swą radość przed żoną (uśmiech).

Wiedząc już, że rosyjski „car zapaśniczej maty” będzie miał godnego następcę, serdecznie dziękujemy za rozmowę. Życzymy spełnienia planów na przyszłość. Udanych walk w lidze i witamy w rodzinie PWPW KLZ!

 
Podstawowy

Dieta dla aktywnej mamy, czyli jak wrócić do formy po ciąży

Zawsze smukła, wysportowana sylwetka, trzymanie diety całą ciążę, ćwiczenia i spacery. Świadoma praca nad własnym ciałem, by po ciąży móc chwalić się dobrą formą oraz smukłą sylwetką. Pojawia się dziecko, obowiązki, wstawanie w ...
Podstawowy

Przygotowanie motoryczne w treningu personalnym

Jesteśmy jak dotychczas pokoleniem z najlepszym dostępem do informacji, a zarazem najbardziej przestymulowanym, które bardzo mocno pracuje nad sprawnością fizyczną. Jest to modne i w trendach – a pośrednio wpływa także na to – jak dana osoba jest także postrzegana w społeczeństwie.