Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening

7 października 2020

NR 30 (Październik 2020)

Medytacja w sporcie

Medytacja i szeroko pojęte techniki mind- fulness to tematy na czasie. Wiele autorytetów z różnych dziedzin wypowiada się o nich publicznie – czy to w social mediach, czy w trakcie swoich wystąpień. Tworzą wokół siebie klimat niedostępności i przekazują informację światu, że funkcjonują wyżej – gdzieś poza przeciętnością i prozą życia. Ich codzienność składa się z rytuałów, które tak ochoczo śledzą rzesze fanów. Medytują, praktykują jogę o 5 rano, dbają o swoją dietę, pielęgnują ciało. Do tego wychowują trójkę dzieci, tworzą szczęśliwy związek partnerski, spotykają się z przyjaciółmi, realizują się zawodowo i udzielają społecznie. Brzmi bajkowo, prawda?

Z drugiej strony jesteś Ty i Twoja rzeczywistość – jakże odmienna od opisywanej wyżej. Rzeczywistość, w której Twoja dorastająca córka przefarbowała włosy na zielono, młodszy syn wciąż przychodzi spać do Waszego łóżka, a partner czy partnerka znowu zapomniała zapłacić rachunek za prąd, więc zostaliście odcięci od świata. Twoje posiłki nie wyglądają jak z żurnala, jesteś ciągle niewyspany, a kiedy siedzisz, Twój brzuch układa się w nieestetyczne fałdki. Na treningach co rusz coś Ci nie wychodzi, a sztanga jak była ciężka, tak jest dalej. Brzmi nieco mniej bajkowo.

W zasadzie można powiedzieć, że oba te scenariusze są równie prawdopodobne. Każdy ma jakieś problemy, a to, co je definiuje oraz to, w jaki sposób na nie reagujemy, jest w dużej mierze zależne od nas samych. Wszyscy stawiamy na piedestale pewne wartości. Określamy, co jest dla nas dobre, a co nie. Wiele z tych poglądów wynika nie z własnych przekonań, a z narzuconych zewnętrznie dogmatów, wśród których obracamy się na co dzień. Tempo naszego życia często nie pozwala nam na zastanowienie się nad ich sensownością, więc po prostu bezrefleksyjnie je powielamy. O ile świadome kultywowanie odpowiadających nam schematów jest jak najbardziej pożądane, o tyle nie zastanawiając się nad nimi – po prostu zdajemy się na łaskę przypadku. Pozwalamy też na to, by ktoś decydował za nas o kształcie naszych spraw. 

I choć znaczna część z nas żyje często w poczuciu utraty chwili, to nie oszukujmy się – każdy z nas codziennie wybiera jakiś model funkcjonowania. Czy medytacja jest w stanie go wzbogacić? Tak. Czy bez medytacji życie traci sens, a jej brak daje podstawy do jego negatywnej oceny? Z pewnością nie. Medytacja i mindfulness to z narzędzia, które pozwalają skupić myśli, dotrzeć do własnych potrzeb i sformułować po swojemu sposób patrzenia na świat. Jeśli chcesz tego doświadczyć, zachęcam Cię do spróbowania. 

POLECAMY

Czym właściwie jest medytacja?

Literatura przedmiotu definiuje medytację jako specyficzny stan lub cechę samą w sobie. Utożsamia się ją z uważnością, wyciszeniem czy tzw. świadomą obecnością. Jest to sytuacja, w której uwaga pozostaje skoncentrowana na trwającej chwili, przy czym cechuje ją brak oceniania. 

Doświadczanie medytacji powinno koncentrować się na dwóch ścieżkach, które nawzajem się uzupełniają. Pierwsza z nich dotyczy aspektu emocjonalnego, a druga – duchowego. W trakcie medytacji uczysz się nie osądzać siebie – przyglądasz się przypływającym i odpływającym emocjom, nie identyfikując się z nimi. Pojawiają się i znikają, odgrywając rolę edukacyjną, ale nie wpływając na równowagę psychiczną i fizyczną. Każda z pojawiających się w nas emocji ma swoje miejsce i czas, a także sytuację, która ją powoduje. W trakcie medytacji przyglądamy się korelacjom pomiędzy zdarzeniami a efektami, które wywołują one w naszej
psychice. Dzięki temu możemy lepiej rozumieć związki pomiędzy nimi oraz wpływać na ich kształt w przyszłości. 

Aspekt duchowy dotyczy głównie dwóch wymiarów – tzw. fana i baqa1. Pierwszy z nich to stan anihilacji – pełnego stopienia, zjednoczenia się ze sobą na wszystkich poziomach – fizycznym, psychicznym i duchowym. Drugi oznacza doświadczanie Obecności – czyli obcowania z Bogiem (jakkolwiek go pojmujemy). 
Najprościej mówiąc – uważność i medytacja są kluczem do Ciebie. Do tego Ciebie, który znajduje się pod powłoką masek zakładanych każdego dnia. Medytacja i ogólnie – nurt mindfullness to narzędzia wielowymiarowe. Pozwalają nam czuć się lepiej we własnej skórze, a jednocześnie wpływają na to, w jaki sposób uczymy się nowych rzeczy, jak efektywnie wykorzystujemy zakorzenione już wzorce w coraz to kolejnych sytuacjach życiowych. Zarządzamy swoimi emocjami i doświadczamy szerzej i pełniej tego, w jaki sposób oddziałuje na nas świat. Znaleźliśmy swoją własną harmonię, która pozwala nam widzieć i czuć więcej. Jednocześnie – jeśli nawet zostaniemy wytrąceni z równowagi – umiemy do niej powrócić.

Piszę o tym dlatego, że każdy z nas jest unikatowym mikrokosmosem. Oczywiście, poruszamy się w pewnych schematach, jednak nigdy nie będzie między nami stuprocentowej zgodności, niezależnie od tego, jak podobni byśmy byli. Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale zapewne nie raz wszedłeś w stan medytacji w trakcie swojego życia. Przykładowo – patrząc z perspektywy sportowca – to ten moment, kiedy zawodnik nabiera powietrza i zatrzymuje je, oczekując na sygnał startowy, kiedy świat staje na ułamek sekundy, a on staje się jednością z całym otoczeniem. Nie odczuwa podziału na ciało, oddech czy umysł, czas przestaje istnieć, tak samo, jak wszystkie bodźce zewnętrzne.

Podobnie w stan medytacji potrafią wejść muzycy w trakcie komponowania swoich dzieł czy malarze podczas tworzenia pracy. Co ciekawe, niektórzy z nas wykazują również naturalne tendencje do wyciszania i relaksowania się, przez co niejako automatycznie medytują w życiu codziennym. 

Po co medytować?

Zostawmy na chwilę aspekt duchowy medytacji. Niewątpliwie jest ona mocno zakorzeniona w przeróżnych ruchach religijnych i filozofiach. Jednakże nie każdy musi chcieć się z nimi identyfikować. Spróbujmy zatem niejako prześlizgnąć się bokiem – korzystając z benefitów medytacji, ale jednocześnie nie przypinając jej żadnej z powszechnie kojarzonych łatek.

Kontrola emocji

Wiele osób uważa, że medytacja prowadzi do wyciszenia agresji, smutku czy innych stanów uznawanych za negatywne. To nie do końca prawda. Faktycznie, w efekcie medytacji, możemy odczuwać mniejszy ładunek emocjonalny w trakcie niektórych zdarzeń lub sytuacji. Jednakże summa summarum – praca z własnym umysłem powinna prowadzić nie do neutralizacji, ale do lepszego zarządzania pojawiającymi się emocjami. Jej zadaniem nie jest niwelowanie bądź wywoływanie określonych zachowań. Jej zadaniem jest nabycie umiejętności dokonywania wyboru: czy pojawiającym się emocjom pozwolić na pozostanie, czy też nie zatrzymywać ich w sobie na dłużej?

Podczas medytacji uczymy się rozumieć samych siebie. Poszukujemy przyczyn nie tylko lęków i smutków, ale także radości i zadowolenia. Bardzo istotnym krokiem, który trzeba wykonać w drodze medytacji, jest zaakceptowanie występowania pełnego spektrum emocji. Nie dążymy tylko do tych uznawanych za pozytywne. Każde uczucie ma swoje miejsce i czas, każde w jakiś sposób nas kształtuje i jest potrzebne. Istotne jest to, w jaki sposób na nie reagujemy i jaki wywrą na nas wpływ – czy sprawią, że staniemy się silniejsi i bardziej świadomi tego, w jaki sposób funkcjonujemy, czy doprowadzą nas do destrukcji i pozwolą zanurzyć się w mroku. Dlatego też medytację chętnie wykorzystuje się przy różnego rodzaju zaburzeniach psychicznych – jest ona jednym z bardzo istotnych narzędzi uzupełniających terapię.

Lepsze radzenie sobie ze stresem

Sytuacje stresowe zdarzają się każdemu. Joginom też! Jak już wiadomo z poprzedniego akapitu, praktyka medytacji pozwala na lepszy (nazwijmy go w nieco zachodnim stylu) management emocji. Dzięki temu pośrednio możemy wpływać na pracę CUN (Centralnego Układu Nerwowego). Ten z kolei, jeśli nie jest przestymulowany, utrzymuje nas w harmonii – fizycznej i psychicznej. Stresu nie da się uniknąć. Da się jednak wpłynąć na to, jak reagujemy na jego pojawienie się.

Badania nad Medytacją Transcendentalną2 pokazują jej potencjał w tym zakresie. Pomiędzy osobami praktykującymi a niepraktykującymi występują istotne statystycznie różnice w poziomie niektórych katecholamin (związki chemiczne produkowane w dominującej mierze przez rdzeń nadnerczy i pozazwojowe włókna układu sympatycznego – np. adrenalina, noradrenalina, dopamina). Zarówno poranne, jak i wieczorne stężenia epinefryny i norepinefryny były niższe u osób medytujących, natomiast poziom dopaminy był podobny w obu badanych grupach. Biorąc pod uwagę to, że żaden z badanych nie został zamknięty w odosobnieniu, gdzie mógł w spokoju wypoczywać i nie przejmować się troskami codzienności, wyniki te pokazały, że jesteśmy w stanie w sposób zaplanowany wpływać na chemię naszego ciała, a w konsekwencji – na samopoczuciei stany emocjonalne. 

Ma to szczególne znaczenie w sporcie zarówno profesjonalnym, jak i amatorskim. Sportowcy doświadczają stresu nie tylko przed zawodami, ale również w trakcie przygotowań – kiedy uczą się nowych rzeczy czy analizują popełniane błędy i strategie, które warto wykorzystać w swojej dyscyplinie, by zwiększyć efektywność. Dodatkowo lepiej znoszą krytykę oraz bardziej obiektywnie porównują się z innymi, przez co mogą lepiej skupić się na postawionym celu, a mniej na zamartwianiu się aktualną formą sportową. 

Fokus na zadaniu

W procesie nauki czy też w sytuacjach codziennych każdemu zdarzają się momenty, kiedy odczuwają problem ze skupieniem się na założonym celu czy wykonaniu powierzonego im zadania. Zarówno w pracy mentalnej, jak i fizycznej, produktywność mózgu powinna być na jak najwyższym poziomie. Jest to warunek wysokiej skuteczności. Dość oczywisty i stosunkowo łatwy do zbadania aspekt utrzymania uwagi pokazał istotne różnice pomiędzy osobami medytującymi a grupami kontrolnymi. Osoby praktykujące miały lepszą zdolność do samej koncentracji, do zarządzania nią oraz wykonywały zadania z pozytywnym nastawieniem.

Ze znanego w nieznane

Przy omawianiu praktyki uważności musi pojawić się słowo neuroplastyczność – to zdolność mózgu do adaptacji. W procesie tym tworzy on nowe połączenia nerwowe, co z kolei wpływa na poziom i tempo regeneracji tkanki nerwowej oraz na naszą zdolność do uczenia się i zapamiętywania. Przemiany te dzieją się od poczęcia do końca życia człowieka. Badania pokazują, że wynikiem medytacji są tzw. alteracje strukturalne i funkcjonalne mózgu. W praktyce oznacza to, że na pewnym poziomie praktyki nasz mózg jest zdolny do wykorzystywania nauczonych wcześniej wzorców w sytuacjach, które są dla niego niespodziewane i zupełnie nowe. Czyli – inaczej niż w przypadku treningów o charakterze fizycznym czy nauki – nie wynika on z wielokrotnego powielania pewnych schematów. Jeśli wysoką neuroplastyczność zestawimy razem z odpowiednio dobranym treningiem i pozwolimy na ich równoległy rozwój – dadzą nam symbiotyczną jednostkę wyładowaną wiedzą i praktyką na temat swojej dziedziny, zdolną do reagowania zarówno w standardowy, jak i niestandardowy sposób.

Mniejsza wrażliwość na ból 

Brzmi idyllicznie, prawda? Fakt faktem, że badań na ten temat nie ma wiele, ale rzucają one światło na ciekawą kwestię. Medytacja może wpływać na zmniejszenie dyskomfortu związanego z napięciem generowanym przez stres, ale również po prostu obniżyć próg bólu. Oznacza to, że np. sportowiec po kontuzji będzie w stanie lepiej znieść proces powrotu do zdrowia i pełnej sprawności. Warto też mieć na uwadze, że samo wykonywanie aktywności fizycznej potrafi być momentami bolesne. Mamy tutaj zatem potencjał na przesunięcie granicy komfortu, a więc kolejne narzędzie pozwalające na progres.

Wejdź do króliczej nory

Mogłabym napisać, że siadając (lub kładąc się) do praktyki uważności bądź gotowy na starcie z samym sobą. Jest w tym nieco prawdy, jednak rozpatrywanie medytacji jako walki nie jest dobrym pomysłem. Podejście do tematu powinno być bardziej otwarte – nacechowane poznawczo, a nie konfrontacyjnie. 

Otoczenie ma znaczenie

W poprzednim artykule napisałam sporo na temat tego, jak przygotować sobie komfortowe miejsce do praktyki oddechowej. Podobne zasady odnoszą się do medytacji, ponieważ wiąże się ona ściśle ze sposobem, w jaki oddychamy. Pomieszczenie powinno być komfortowe, pozbawione rozpraszających elementów, takich jak intensywne światło, głośna muzyka czy wchodzący i wychodzący ludzie/zwierzęta. Fokus jest skierowany do wewnątrz, a im mniej bodźców zewnętrznych, tym łatwiej będzie go osiągnąć. Znaczenie ma również temperatura, wilgotność powietrza czy miękkość poduszki, na której siedzisz lub leżysz. Przykładowo – wielu nauczycieli poleca palenie kadzideł podczas medytacji. Jeśli jesteś ich fanem – oczywiście, niech będą elementem Twojej praktyki. Jeśli jednak nie odpowiada Ci ich specyficzny zapach albo dym, to po prostu dobrze wywietrz pomieszczenie i odpuść temat. Wybierz to, co będzie dla Ciebie najbardziej komfortowe i nie doprowadzi do zaśnięcia po pierwszych kilku minutach praktyki.

Don’t hurry, be happy!

Nie spiesz się. Na zajęciach zorganizowanych czas jest określony, a sesja podzielona na konkretne części, z której każdą pośw...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Body Challenge"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Szybki wgląd do filmów instruktażowych oraz planów treningowych i dietetycznych
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy